Obsługiwane przez usługę Blogger.

Jestem chora ;(

>> czwartek, 22 września 2011

Coś mnie bierze i nie cholera tym razem tylko jakieś zarazy paskudne, katar po pas, gardło zaczyna drapać, a ledwo zdążyłam wrócić do pracy po zwolnieniu na rękę. Trzeba się więc jakoś ratować, herbata z miodem nie daje rady jak na razie, więc trzeba się dodatkowo rozgrzać - zrobiłam więc zupkę, chyba nie ma nic lepszego na rozgrzewkę niż zdrowa, gorrrąca zupa.
Może nie taka do końca zdrowa bo na kostkach rosołowych ale miała być szybka bo byłam zmarznięta i głodna.
A za jakiś czas wypiję wiaderko gripexu, tak w razie czego, ale jeszcze nie, nie będę sobie psuła smaku po zupie ;)

ZUPA BROKUŁOWA

- 1 średni brokuł
- 2 marchewki
- 4 ziemniaki
- 1-1,5 l. wody
- 2 kostki rosołowe
- 3/4 szklanki mleka
- pieprz, sól

Gotujemy wodę i wrzucamy kostki rosołowe, kiedy się rozpuszczą dodajemy marchewkę pokrojoną w krążki, ziemniaki pokrojone w kostkę i różyczki brokuła. Gotujemy ok 20 min, aż warzywa zmiękną. Zaprawiamy mlekiem, zagotowujemy, doprawiamy solą i pieprzem. Gotowe :)

Read more...

Zapiekanka i pieczone pomidorki

>> środa, 21 września 2011

ZAPIEKANKA Z PIERSIĄ I MAKARONEM
- duża pierś kurczaka (ok 500g)
- 250 g drobnego makaronu
- 500 g pieczarek
- cebula
- ser żółty
- kilka łyżek majonezu
- przyprawa do kurczaka, sól, pieprz
- pomidorki koktajlowe + trochę oliwy

Makaron ugotować al dente, pierś pokroić w spore kawałki (plastry) i posypać sporą ilością przyprawy do kurczaka. Cebulę posiekać i podsmażyć, pieczarki pokroić w plastry i dorzucić na patelnię, smażyć często mieszając na sporym ogniu - muszą się przysmażyć a nie udusić, dlatego posolić dopiero PO usmażeniu.
Naczynie żaroodporne wysmarować masłem, wyłożyć makaron a na niego pieczarki z cebulą i lekko przemieszać, na wierzch wyłożyć pierś kurczaka i posmarować niezbyt grubo majonezem. Przykryć pokrywką, ewentualnie folią alu i wstawić do pieca na 20 minut w 180 stopni z termoobiegiem. Po tym czasie odkryć, posypać tartym serem żółtym i piec jeszcze 15 minut.

Do osobnego naczynia wrzucam pomidorki, spryskuję oliwą, posypuję solą i pieprzem, piekę na samym dole pieca dokładnie tyle  ile zapiekankę.
Mniaaam :)


Read more...

Paprykowo mi ;)

>> niedziela, 18 września 2011

Nigdy nie jadłam pieczonej papryki, nie miałam pojęcia jak smakuje, nie wiem więc czemu wczoraj rano wstałam z myślą, że koniecznie muszę jej spróbować. Kupować nie miałam zamiaru, a robić tylko troszkę też mi się nie uśmiechało, więc zaopatrzyłam się w worek papryki i do roboty. Przepisów kilka znalazłam poczytałam, w większości była oliwa, wolałam kupić dobry olej niż kiepską oliwę więc zrobiłam po swojemu ;)

PAPRYKA PIECZONA MARYNOWANA W OLEJU

- 5 kg papryki
- 6 ząbków czosnku
-  1l oleju słonecznikowego

Paprykę umyłam, powycinałam gniazda nasienne i pokroiłam każdą na ok 4-6 części zależnie od wielkości. Kawałki papryki ułożyłam skórką do góry na blachach wyłożonych papierem do pieczenia i wsadziłam do pieca nagrzanego do 200 stopni + termoobieg. 
Piekłam po dwie blachy na raz przez ok 40 minut co 10 minut zamieniając blachy "piętrami". Ogólnie wyszły mi 4 blachy papryki.
 Kiedy się już dobrze spiekły - mogą się nawet lekko poprzypalać wyrzuciłam je do miski i szczelnie przykryłam, odstawiłam do przestygnięcia. Kiedy już były chłodne poobierałam je se skórek - obiera się bardzo łatwo i dość szybko.
Czosnek obrałam i pokroiłam w plasterki używając w tym celu Ewanny, ale można zrobić to samemu ;)
Do słoiczków "majonezówek" upychałam ciasno paprykę i czosnek, od wierzchu słoika zostawiłam po ok 2-3 cm wolnego miejsca. Słoiki zalałam olejem - nie powinny zostać bąbelki powietrza między papryką, więc trochę podociskałam ją łyżką żeby wszystkie wypompować.
 Słoiki zakręciłam i wstawiłam do pieca na 40 min w 120 stopni bez termoobiegu. Po zapasteryzowaniu wyjęłam z pieca i ustawiłam nakrętką do dołu do ostudzenia.

Wyszło mi 9 słoików ale ja nie miałam pełnych 5kg - 4 szt papryki odłożyłam, więc normalnie będzie pewnie 10 słoików.

Najlepsze pewnie będzie za jakiś czas ale już dziś rano na śniadanie musiałam otworzyć jeden słoiczek ;) Pychaaa


A na dzisiejszy obiad była papryka faszerowana, której też nigdy nie robiłam ale chodziła za mną od dłuższego czasu, a że sezon paprykowy w pełni to grzech nie skorzystać ;) Nie miałam tylko pojęcia ile farszu potrzeba do ilu papryk, dobrze że miałam paprykę w zapasie ;) Przepis oczywiście wymyślony.

PAPRYKA FASZEROWANA

- 9 papryk
- 500 g mięsa mielonego
- 1 cebula
- 2 woreczki ryżu
- 2 marchewki
- słoiczek koncentratu pomidorowego
- ser żółty
przyprawy

na sos: 
- słoik ok 0,5l przecieru pomidorowego (najlepiej własnej roboty)
- sól, pieprz, papryka słodka i ostra, zioła

Na patelni przesmażyłam posiekaną cebulę i mięso, dodałam utarte na dużych oczkach marchewki, kiedy już zmiękły dorzuciłam koncentrat pomidorowy i przyprawy (sól, pieprz, cukier, papryka, oregano).
W międzyczasie ugotowałam ryż. Wszystko razem wymieszałam, doprawiłam jeszcze do smaku i odstawiłam do przestygnięcia. 
Z papryk odkroiłam "czapeczki" i wydłubałam pestki i białe części, opłukałam, ustawiłam w blasze wyłożonej folią aluminiową i napełniłam farszem. Wstawiłam do pieca na 30 minut, 180 stopni + termoobieg. 
Po tym czasie papryki przykryłam serem żółtym i piekłam jeszcze ok 10 minut.

Przecier wlałam do rondelka, pogotowałam aż się zredukował, doprawiłam i to wszystko sos gotowy. Nie polewałam nim papryk tylko polałam na talerz pod paprykę.



Read more...

Obiadowa sałatka

>> sobota, 17 września 2011

Sałatka która spokojnie wystarczyła mi za cały obiad w któryś z ciepłych dni w zeszłym tygodniu.

SAŁATKA Z KURCZAKIEM

- 200 g makaronu
-  1 cała pierś kurczaka
- puszka kukurydzy
- 1 czerwona papryka
- garść pomidorków koktajlowych
- mały jogurt naturalny 
- majonez (tyle ile jogurtu)
- kostka rosołowa
- kilka łyżek oliwy
- sól, pieprz

Piersi kurczaka myjemy, odcinamy zbędne ścinki, smarujemy kostką rosołową roztartą w oliwie, smażymy aż mięsko będzie rumiane i gotowe w środku. Makaron gotujemy al dente, usmażonego kurczaka kroimy w kostkę,, paprykę kroimy w paseczki, kukurydzę odsączamy, pomidorki kroimy na połówki. Jogurt mieszamy z majonezem, solą i pieprzem.
Składniki układamy warstwami w przezroczystej misce - makaron, papryka, sos, kukurydza, makaron, sos itd, pomidorki idą tylko na wierzch.

Porcja sałatki wychodzi duuuża, więc na obiad dla 2 osób lepiej zmniejszyć proporcje :)

Read more...

Słodko - słodki

>> piątek, 2 września 2011

Jako że ostatnio głównie leżę to staram się nie opychać za bardzo, a już szczególnie słodyczami. Ale czasem niestety muszę, jak czegoś słodkiego nie zjem to oszaleję ;)

JOGURCIK

- banan bardzo mocno dojrzały
- 1 mały jogurt naturalny
- miód - jakiś delikatny w smaku
- siekane migdały, orzechy itp

Banana rozgniatamy widelcem i mieszamy z jogurtem. Polewamy miodem i posypujemy orzechami. Pyyycha. 

Read more...

Po włosku...

>> wtorek, 30 sierpnia 2011

Jakoś ostatnio tak się składa, że obiady wychodzą mi takie trochę włoskie, chyba dlatego, że są dość szybkie i proste, i jedna ręka wystarcza mi w zupełności ;)

LAZANIA Z MIĘSEM MIELONYM I CUKINIĄ

- 8 płatów makaronu
- 400 g mięsa mielonego
- 1 nieduża cukinia
- puszka pomidorów + mały koncentrat
- cebula
- ser żółty
- sól, pieprz, zioła

Makaron gotuję partiami aż będzie tylko lekko twardawy. Na rozgrzanym oleju obsmażam posiekaną cebulę, dodaję mięso i przyprawy, duszę pod przykryciem kilka minut i dodaję pomidory i koncentrat i duszę aż sos będzie ugotowany. 
Cukinię kroję w cienkie ok 0,5 cm plasterki, posypuję solą i pieprzem i smażę na patelni grillowej.
W podłużnej blaszce - "keksówce" układam wzdłuż dwa płaty makaronu, na to sos i plastry cukinii, potem makaron itd, ostatnią warstwę stanowi makaron i tylko trochę sosu, blaszkę przykrywam folią aluminiową i piekę 20 min w 180 stopniach, po tym czasie odkrywam i posypuję serem, piekę jeszcze ok 15 minut.
Najlepsza jest jak postoi potem ok 30 min - staje się bardziej zwarta.

MAKARON Z SOSEM Z GORGONZOLI

- 200 - 300 g makaronu "ozdobne kolanka" (waga suchego)
- 200 g śmietany (mały kubeczek)
- 200 g gorgonzoli
- garść mrożonego szpinaku
- sól, pieprz

Makaron gotuję jak zwykle, w tym czasie na patelnię nalewam ciut wody i rozpuszczam gorgonzolę, w międzyczasie dorzucam szpinak oraz śmietanę, posypuję solą i pieprzem. Kiedy makaron jest ugotowany odcedzam go i wrzucam na patelnię, mieszam i gotowe :)

Read more...

Makaron z tuńczykiem wydanie drugie poprawione ;)

>> czwartek, 25 sierpnia 2011

Niby jestem odporna na reklamy, przynajmniej tak sobie wmawiam, a tu się okazuje, że na spożywcze niekoniecznie ;) Ostatnio w tv leci często reklama tuńczyka rio mare, na końcu pokazany jest makaron z tuńczykiem i pomidorkami, no i ja regularnie dostaję na ten widok nieopanowanego ślinotoku ;) Dziś nie wytrzymałam, zorganizowałam sobie kierowca i udałam się do sklepu, mojego jedynego, wymarzonego tuńczyka nie było, był za to w promocji inny raczej drogi a tu jedyne 3,99 no grzech nie brać, wzięłam więc puszeczkę kawałków w oleju roślinnym. I to był strzał w 10, zawsze brałam w sobie własnym bo zbędne kalorie , bo to bo tamto, bla, bla, bla. Tuńczyk w oleju to niebo w gębie jest i tyle
Wróciłam do domu i pędem do kuchni.

MAKARON Z TUŃCZYKIEM I POMIDORAMI

- makaron jaki kto lubi ok 200 g
- puszka tuńczyka w kawałkach w oleju
- 3 średnie pomidory raczej mięsiste niż soczyste

Makaron gotujemy, na jakieś 5 minut przed końcem na patelnię wyrzucamy tuńczyka z olejem i pokrojone jakkolwiek pomidory, mogą być obrane ze skórki ale nie muszą, na talerzu skórka sama z nich złazi. Dusimy chwilę na niezbyt dużym ogniu i wrzucamy ugotowany makaron, mieszamy dokładnie. 
Gotowe - szybkie, proste i przepyszne.

Można by dodać jakiegoś zielska kolendry czy cuś ale siekanie mi ostatnio nie idzie więc nie kupowałam ;)

Read more...

Jednoręki bandyta ;)

>> wtorek, 23 sierpnia 2011

Taaa wiem coś mi blog przymarł trochę, cóż bywa i tak ;) A ja od zeszłego tygodnia mam prześwietny argument do niegotowania - po bliskim spotkaniu z szybą w drzwiach dysponuję swobodnie tylko jedną ręką, na szczęście prawą. Lewą póki co nie nadaje się za bardzo do niczego. Ale jako stworzenie przekorne i znudzone jedzeniem jogurtu / kanapek / pierożków z paczki itp zrobiłam obiadek. Zajęło mi to prawda duuużo czasu bo wszystko robię 5 razy wolniej ale jakoś dałam radę ;)

Oto i on CYNAMONOWY KURCZAK
- 6 pałeczek kurczakowych
- 6 pomidorów
- sól, pieprz, słodka papryka, cynamon, cukier

Nogi myjemy (kurczęce nogi nie swoje ;)), osuszamy i obsypujemy przyprawami - cynamonu powinno być na oko tak pół łyżeczki, obsmażamy na rozgrzanej patelni.
Pomidory myjemy kroimy jakkolwiek i na osobnej patelni dusimy z odrobiną wody do miękkości, przecieramy przez sitko i wlewamy do kurczaka. Normalni ludzie mogą użyć przecieru czy koncentratu - ja nie dałam rady jedną ręką odkręcić słoiczka ;)
Dusimy po przykryciem aż kurak będzie mięciutki, sos doprawiamy w razie potrzeby odrobiną cukru, soli, pieprzu i odparowujemy jeśli jest zbyt rzadki.
Ani sos ani kurak nie są słodkie - cynamon wbrew temu co sądzi większość osób jest pikantny.

Kuraczka podałam z najzwyczajniej w świecie ugotowaną brukselką i ziemniaczkami smażonymi z rozmarynem. Ziemniaczki nie obierane tylko wymoczone i wymyte - to jedną ręką umiem ;)



Read more...

Zapiekanka jarzynowa

>> wtorek, 12 kwietnia 2011

Cierpię ostatnio ja jakąś warzywo-manię, owszem mięsko kocham nadal, ale... Marzy mi się pomidorek, ale nie taki jak można teraz dostać, mój idealny pomidorek jest prawdziwie czerwony i ma SMAK. Niestety takie pomidorki to za parę miesięcy, a głód warzywny trzeba zaspokoić, taką marcheweczką na przykład, albo buraczkiem, tudzież kawałkiem kapustki. Nie pamiętam żebym kiedyś miała aż taką fazę na warzywa, wczoraj rano byłam na chwilę w pewnym hipermarkecie i tak snując się z kąta w kąt zauważyłam rzodkiewki, śliczne jędrne akurat wykładane na półkę. Jak szalona pognałam i prawie wyrwałam biednemu wykładającemu panu 2 pęczki po czym dumna z siebie udałam się do kasy :)
A wczoraj na obiad w ramach po pierwsze odchudzania a po drugie warzywkowania wygrzebałam z lodówki prawie wszystkie warzywa jakie miałam i zrobiłam zapiekankę, taką bez mięsa za to z pieczarkami. Wyszła bardzo dobra co mnie w gruncie rzeczy zaskoczyło bo miałam co do niej spore wątpliwości :)
Porcja taka na 2 osoby na 2 dni, pieczona w naczyniu żaroodpornym o pojemności ok 5 l

ZAPIEKANKA JARZYNOWA

- 2 średnie cukinie
- 3 marchewki
- 1 papryka (u mnie mrożona w lato)
- średni burak
- 2 cebule
- 200 g pieczarek
- 8 jajek
- 300 ml mleka
- 2 serki wiejskie
- papryka słodka i ostra, sól, pieprz ziołowy, pieprz cytrynowy

Cukinie dokładnie myjemy i kroimy w plasterki ok 0,5 cm, wrzucamy na patelnię i smażymy na łyżce oleju często, ale delikatnie mieszając (ok 10 minut).
Marchewkę kroimy w plasterki i razem z pokrojoną w paseczki papryką dusimy na odrobinie wody (ok 10 minut).
Buraka obieramy, przekrawamy na pół a następnie kroimy w cienkie max 2-3mm plasterki.
Cebulę kroimy w krążki, pieczarki razem z ogonkami w plasterki ok 0,5 cm grubości.
Jajka mieszamy dokładnie z mlekiem i przyprawiamy solą i pieprzem ziołowym.

Naczynie żaroodporne dokładnie smarujemy masłem (w końcu tłuszcz jest niezbędny do przyswojenia witamin :)), układamy połowę plastrów cukinii, posypujemy pieprzem cytrynowym, na to wykładamy pieczarki posypujemy solą i pieprzem ziołowym, kładziemy krążki cebuli i znowu solimy. 
Następnie wykładamy plasterki buraczka, posypujemy pieprzem cytrynowym a na to odcedzone lub odparowane paprykę i marchewkę. Przykrywamy resztą plasterków cukinii i posypujemy pieprzem ziołowym. Wszystko zalewamy delikatnie mieszaniną jajek i mleka, jeśli nie przykrywa wszystkich warzyw nie rozpaczamy, najwyżej nam się odrobinę rozpadnie :)
 Naczynie zakrywamy pokrywką lub folią aluminiową, byle dokładnie i wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni z termoobiegiem na ok godzinę.
Serki wiejskie odcedzamy i przyprawiamy do smaku papryką słodką i ostrą oraz pieprzem ziołowym, najlepiej tak na dość pikantnie, w końcu masa ma zastąpić ser żółty niech więc ma smak :)
Naczynie odkrywamy, na warzywka wykładamy masę serkową i wstawiamy naszą zapiekankę, odkrytą jeszcze na 20 minut do pieca.

Najlepsza na drugi dzień jak wszystkie smaki zdążą się przegryźć :)
Buraczki wychodzą lekko twardawe, ja takie lubię, ale można je też obgotować przed pieczeniem.

Read more...

Mieli być goście...

W niedzielę mieli przyjechać, no właśnie, mieli, bo nie przyjechali, a zanim się dowiedziałam, że nie przyjadą to zdążyłam ciasto zrobić. Nie upiec, zrobić bo to sernik na zimno był, był i się zmył a raczej zjadł i zostało tylko wspomnienie i blaszka do umycia :)
Przepis na blaszkę 26 - 28 cm, lista składników jest jaka jest robiłam z tego co miałam w domu, sernik miał mieć właściwie 2 warstwy ale po wylaniu pierwszej okazało się, że może być zbyt płaski więc wykombinowałam jeszcze środkową :)
Zdjęcie jest niezbyt rewelacyjne, udało mi się w ostatniej chwili dopaść już lekko nadgryziony ostatni kawałek i wyrwać go do zdjęć :)

SERNIK NA ZIMNO

Warstwa dolna:
- 2 kostki sera białego
- 2 małe jogurty naturalne
- cukier puder lub słodzik w proszku do smaku
- łyżka żelatyny + trochę gorącej wody do rozpuszczenia
- 1,5 paczki herbatników

Warstwa środkowa:
- 300 ml mleka
- galaretka pomarańczowa
- łyżeczka żelatyny
- 300 ml gorącej wody

Warstwa wierzchnia:
- galaretka agrestowa
- 500 ml wody
- pomarańcza

Dno tortownicy wykładamy w miarę dokładnie herbatnikami.
 Ser biały wkruszamy do miski dodajemy jogurty i miksujemy na w miarę gładką masę, następne przecieramy przez sitko klnąc przy tym jak szewc bo przecierać nie lubimy, słodzimy do smaku, u mnie jakieś 2 łyżki słodzika + trochę cukru pudru bo słodzik się skończył :) Żelatynę rozpuszczamy w odrobinie gorącej wody i wlewamy do masy serowej cały czas miksując żeby nie porobiły się nam żelatynowe glutki. Wlewamy do tortownicy na herbatniki starając się nie podjeść za dużo. Wstawiamy do lodówki aż trochę się zetnie, nie pilnowałam czasu ale myślę że 30 minut wystarczy.
W tym czasie rozpuszczamy galaretkę pomarańczową (albo jaką tam mamy) oraz łyżeczkę żelatyny w 300 ml wody i odstawiamy do ostudzenia. Kiedy jest już letnia do miseczki / garnuszka wlewamy 300 ml mleka i miksujemy aż zacznie się trochę pienić, dolewamy stopniowo galaretkę. Kiedy wszystko ładnie się połączy przelewamy na pierwszą warstwę ciasta i siup do lodówki na kolejne ok 40 minut.
Rozpuszczamy galaretkę agrestową w gorącej wodzie odstawiamy do ostudzenia. Pomarańczę obieramy dokładnie i kroimy w plastry grubości ok 0,5 cm układamy na cieście (powinno być dość dobrze zastygnięte). Delikatnie, najlepiej łyżką przelewamy ostudzoną galaretkę, odstawiamy do lodówki aż ciasto ładnie zastygnie. 
Najlepsze jest na drugi dzień jak herbatniki zmiękną.

Read more...

Bułeczki z kozieradką

>> niedziela, 10 kwietnia 2011

Znalazłam dziś w necie o TU interesujący przepis na bułeczki, ja dodałam od siebie kozieradkę bo już dawno byłam ciekawa jej smaku w pieczywie. No i robiłam z połowy składników i z suchymi drożdżami bo takie akurat miałam.

BUŁECZKI Z KOZIERADKĄ

- 2 szklanki mąki
- torebeczka suchych drożdży
- pół szklanki śmietany 18 lub 12 %
- łyżeczka cukru
- pół łyżeczki soli
- łyżka oleju
- łyżka ziaren kozieradki

Kozieradkę uprażyłam na suchej patelni i odstawiłam na chwilę do ostygnięcia.
Następnie wszystkie składniki wymieszałam i zagniotłam ciasto, wyszło leciutko kleiste ale postanowiłam się tym nie przejmować :) Odstawiłam na ok godzinę do wyrośnięcia. Kiedy ciasto podwoiło objętość uformowałam bułeczki - tym razem z rozpłaszczonego placka wykrawałam je foremką która jakiś czas temu dołączana była do masła. Wyszło mi 11 kwiatuszków + 1 bułka ulepiona ze ścinków ;).
Piekłam 15 minut w 180 stopniach bez termoobiegu.

Kozieradka nadała bułeczkom taki lekko orzechowy posmak, a dodatek śmietany który wydawał mi się w sumie dość dziwny był strzałem w dziesiątkę. Bułeczki są miękkie i mają super konsystencję.

Read more...

Gulasz z soczewicą

Od jakiegoś czasu zalegała mi w szafce torebka czerwonej soczewicy kupiona kiedyś tak bez pomysłu na nią, na weekendowy obiadek zrobiłam więc

GULASZ Z SOCZEWICĄ

- torebka czerwonej soczewicy
- 500 gr mięsa mielonego z szynki
- 2 duże cebule
- słoiczek koncentratu pomidorowego
- jedna duża papryka (ja użyłam mrożonej jeszcze w lato)
- sól, pieprz, chilli, słodka papryka

Cebulkę drobno posiekałam i wrzuciłam do garnka na łyżkę oleju, chwilę przesmażyłam i dodałam mięso mielone, wsypałam po trochu przypraw i smażyłam często mieszając aż mięsko przestało wyglądać na surowe. Wlałam ok 3/4 l gorącej wody i wsypałam soczewicę oraz pokrojoną paprykę, wlałam koncentrat pomidorowy, zagotowałam, spróbowałam i dodałam przyprawy już do smaku. Dusiłam pod przykryciem ok godzinki. Jadłam dopiero na drugi dzień kiedy smaki się "przegryzły". 

A do gulaszu zrobiłam (niestety całkowicie na oko więc proporcje niezbyt dokładne):

PLACUSZKI KUKURYDZIANE
- 400 g mąki kukurydzianej
- mleko
- woda 
- sól

Składniki wymieszałam na gęste ciasto, zdecydowane gęściejsze niż naleśnikowe, takie po prostu "plackowe" :)
Smażyłam małe placki po kilka minut z każdej strony na suchej patelni.

Read more...

Ciasto czekoladowe

>> środa, 6 kwietnia 2011

To akurat szybki wypiek z poprzedniej soboty, miał wpaść wujek, a skoro wstałam raniutko to miałam trochę czasu na pieczenie. Miało być inne ciasto ale nie chciało mi się schodzić do piwnicy po potrzebne składniki, wymyśliłam więc coś innego i wyszło super. Przepis na foremkę ok 20x20 cm

CIASTO CZEKOLADOWE
- 2 szklanki mąki
- pół szklanki cukru
- pół tabliczki czekolady gorzkiej (idealna byłaby pomarańczowa)
- 3/4 szklanki oleju
- 2 czubate łyżki kakao
- sok z jednej pomarańczy
- 3 jajka
 - łyżka proszku do pieczenia
- pół słoiczka dżemu pomarańczowego ze skórkami

Mąkę, cukier, jajka, proszek, sok z pomarańczy, kakao i olej zmiksowałam (wychodzi baaardzo gęste), dodałam roztopioną czekoladę, wymieszałam. Wyłożyłam do foremki wyłożonej papierem do pieczenia, piekłam ok 35 minut w 180 stopniach (sprawdzałam patyczkiem czy jest suche). Kiedy ostygło przekroiłam na pół i przełożyłam dżemem.  

Ciasto wyszło super czekoladowe, szczerze mówiąc to nie spodziewałam się tego :) Następnym razem dodam całą tabliczkę czekolady, w sobotę miałam w szafce tylko pół.

Read more...

Bigos warzywny

No i odchudzamy się, idzie lato trzeba trochę zrzucić ;) Dziś więc powstał bigos warzywny, właściwie to nadal powstaje, bo jeszcze się odparowuje.

BIGOS WARZYWNY

- średnia główka kapusty włoskiej 
- 400 g pieczarek
- 6 marchewek
- duży seler
- 3 duże cebule
- 4 ząbki czosnku
- puszka pomidorów w zalewie
- łyżeczka ziaren kolendry
- pół łyżeczki kminku
- sól, pieprz, papryka słodka, chilli

Cebulę pokroiłam w grube piórka i wrzuciłam do dużeeego garnka na odrobinkę oleju, chwilę podsmażyłam i dodałam posiekaną kapustę, dolałam ok litr wody. Dorzuciłam marchewkę pokrojoną w krążki, pieczarki pokrojone w ćwiartki i selera pokrojonego w słupki i ząbki czosnku pokrojone na połówki, dodałam ok łyżeczkę soli i łyżeczkę pieprzu. Zostawiłam na średnim ogniu, pod przykryciem na jakąś godzinę. Po tym czasie dodałam pomidory z puszki, kolendrę i kminek roztarte w moździerzu, paprykę słodką i odrobinę chilli. Porządnie wymieszałam, przykryłam i zostawiłam na kolejną godzinę. Kiedy już sobie przypomniałam że wypadałoby zajrzeć do garnka sprawdziłam jak smakuje (mniaaam) jeszcze trochę przyprawiłam do smaku i zostawiłam bez przykrycia do odparowania. Pewnie wystarczy jakieś 15 minut.
Już jest pyszny, a jutro jak się "przegryzie" powinien być rewelacyjny :)

Read more...

Goferinios

>> czwartek, 10 marca 2011

Pożyczyłam od jeszcze-nie-teściowej gofrownicę, stała tak bidna i nabierała mocy dwa tygodnie, gofrownica oczywiście  ;) Gdzieś w otchłaniach netu znalazłam przepis, oczywiście spisałam tylko składniki i zapamiętałam że mowa była o pianie z białek, chyba ;)


GOFRY


- 160 g mąki
- 270 ml mleka  
- 1,5 łyżki cukru pudru 
- szczypta soli 
- 50 g stopionego masła 
- 2 jajka 

Pianę z białek ubiłam ze szczyptą soli. Resztę składników zmiksowałam i dodałam pianę, delikatnie wymieszałam łyżką. Wlewałam do gofrownicy rozgrzanej na maxa i piekłam po ok 6 minut.
Z tego co czytałam to gofrownica powinna mieć min 1200 W, ta ma 700 i gofry wyszły idealne, jak te z budki :) 
To było wczoraj a dziś goferki które zdążyły już zmięknąć podgrzewałam po 2 minuty w tosterze, oczywiście świeże lepsze, ale takie odgrzane też niczego sobie :) 

Read more...

Kotleciki - oszukańce

>> środa, 9 marca 2011

Do potrawki z kuraka ugotowałam ryż, miało być tylko trochę ale zamyśliłam się akurat i wsypałam 2 kubki (nie lubię ryżu torebkowego - od czasu do czasu zjem ale wolę taki na kilogramy).
Na drugi dzień musiałam więc coś z tym ryżem zrobić powstały więc kotleciki ryżowe, miały być z sosem pieczarkowym ale po wstępnym przesmażeniu pieczarek i cebuli zauważyłam, że nie mam ani jogurtu ani śmietany ;) Pokombinowałam więc inaczej. A do kotlecików jeszcze zasmażana kapustka z boczkiem i marchewką, pyszności.


KOTLETY RYŻOWE
- gotowany ryż (tak mniej więcej z kubka surowego)
- jajko
- 200 gr pieczarek
- duża cebula
- 4 łyżki mąki
- 4 łyżki bułki tartej
- sól, pieprz, majeranek

Pieczarki kroimy w cienkie półplasterki, cebulę w drobną kosteczkę przesmażamy na łyżce tłuszczu, studzimy chociaż trochę. W misce mieszamy ryż z pieczarkami, cebulką i jajkiem, dodajemy po trochu mąkę i bułkę tartą - być może trzeba będzie dodać mniej - masa powinna mieć konsystencję jak mięso na kotlety mielone, mieszamy porządnie. Najlepiej wymiąchać rękami, żeby dokładnie porozdzielać ryż. Doprawiamy do smaku. Formujemy kotleciki i smażymy z obu stron na złoty kolor na średnim ogniu.

KAPUSTA Z BOCZKIEM
- 500 gr kiszonej kapusty 
- 200 gr wędzonego boczku
- 2 spore marchewki
- kminek

Boczek kroimy w kostkę i przesmażamy na suchej patelni aż wytopi się tłuszczyk, dodajemy marchewkę startą na tarce o dużych oczkach oraz odciśniętą kapustę (sok zachowujemy). Wsypujemy łyżkę kminku najlepiej lekko utłuczonego w moździerzu. Przesmażamy na sporym ogniu kilka minut ciągle mieszając, wlewamy sok który wcześniej odcisnęliśmy, zmniejszamy gaz i dusimy pod przykryciem ok 20 minut. Na koniec zdejmujemy pokrywkę i odparowujemy.

A czemu kotleciki są oszukańcami? Bo kolega który je jadł mówił że bardzo dobre mięso dałam ;) 

Read more...

Potrawka kurakowa w curry

>> sobota, 5 marca 2011

POTRAWKA Z KURAKA
- ok 500 gr piersi kurakowych
- 200 gr boczku wędzonego
- 500 gr mrożonej fasolki szparagowej
- 0,5 l wody
- mały jogurt naturalny
- min 2 solidne łychy curry
- łyżeczka mąki ziemniaczanej

Boczek kroimy w paseczki i obsmażamy na patelni wytapiając z niego trochę tłuszczyku, przekładamy do garnka do wrzącego 0,5 l wody. Na tłuszczyk na patelni wrzucamy cyc pokrojony w spore kawałki, posypujemy curry i obsmażamy na dużym ogniu ciągle mieszając, przekładamy do boczku. Dusimy pod przykryciem aż mięsko będzie ugotowane (jakieś 10-15 minut), dodajemy fasolkę i dusimy całość aż fasolka się ugotuje doprawiamy jeszcze do smaku. Jogurt mieszamy z mąką tak żeby nie było grudek i wlewamy do potrawki, mieszamy do zagotowania. Gotowe ;)
Ja podałam z ryżem najzwyklejszym na świecie,




Read more...

Głodomorek

>> środa, 2 marca 2011

Dopadł mnie jakiś głodomorek, mogłabym jeść i jeść, bez przerwy i cokolwiek. No dobra może nie cokolwiek :) Ale jedzenie mnie prześladuje, a na dodatek Ł przechodzi na dietę więc raczej nie powinnam chrupać mu paluszkami przy uchu. Ehh życie to jednak jest ciężkie :)
A wracając do Ł to chciałby taką zmodyfikowaną dietę dukana - tzn bez podziału 2 fazy na białka i białka + warzywa, mają być cały czas białka + warzywa, a jak on na dietę to i ja w sumie, nie będę przecież gotowała podwójnie. Ale dieta to może od weekendu dopiero, na razie nie było nam po drodze do sklepu żeby dokonać niezbędnych zakupów.
A dziś w miarę szybki obiad, zupka o której nie warto nawet wspominać - z mrożonki na kostce rosołowej ;) Pyszna co prawda, ale niezbyt oryginalna, za to na drugie danie coś zdecydowanie wartego opisania:

MINTAJ I RYŻ SMAŻONY
- 500 gr mrożonych filetów z mintaja
- 1 szklanka ryżu
- 1 duża cebula
- 200 g brokuła mrożonego
- 2 jajka
- olej
- sos sojowy
-chilli

Ryż ugotowałam na sypko - nie może się rozgotować, lepiej żeby był ciut twardszy.
Mintaja lekko rozmroziłam, posypałam solą i pieprzem i wrzuciłam na patelnię grillową na średni ogień, smażyłam łącznie z 15 minut.
W woku rozgrzałam olej i wrzuciłam cebulkę, smażyłam na sporym ogniu cały czas mieszając, trzeba cały czas pilnować i mieszać, kiedy cebula zmiękła dodałam brokuła (zamrożonego), chwilę smażyłam cały czas mieszając. Kiedy brokuł był lekko miękkawy z wierzchu wrzuciłam ryż, oczywiście smażyłam cały czas mieszając ;) doprawiłam sosem sojowym - nie wiem w jakiej ilości, lałam prosto z butelki, dosypałam też trochę chilli. Jajka ubiłam w kubku i wylałam na wszystko - nie mieszałam od razu poczekałam aż zacznie się ścinać i lekko zamieszałam, kiedy znowu zaczęło się ścinać zamieszałam znów i tak dopóki całe jajko się nie ścięło. Chodziło mi o to żeby były takie większe kawałki jajka.
Podałam z rybką.

Mintaj jest przynajmniej wg mnie bardzo smaczny więc nie potrzebuje nie wiadomo jakich przypraw, nie dodałam nawet cytrynki bo nie chciało mi się już zrobić tych kilku kroków do lodówki i tak było super i wszystkim zainteresowanym smakowało ;)

Read more...

Przegląd tygodnia - poprzedniego ;)

>> wtorek, 1 marca 2011

BUŁKI KUKURYDZIANE
- 250 gr mąki pszennej
- 250 gr mąki kukurydzianej
- niepełna szklanka wody
- jajko
- łyżeczka soli
- 40 gr drożdży świeżych

Wszystkie składniki wymieszałam i zagniotłam ciasto, odłożyłam na godzinkę do wyrośnięcia. Kiedy już ciasto podwoiło objętość podzieliłam je na 7 części i uformowałam bułeczki. Odłożyłam je do ponownego wyrośnięcia, po czym posmarowałam mlekiem i posypałam pestkami dyni.
Piekłam w 190 stopniach ok 25 minut.

DROŻDŻÓWKI Z SEREM + BUŁKI
- 1 kg mąki pszennej
- 1,5 szklanki wody z mlekiem
- 3 jajka
- 4 łyżki płynnego masła
- 4 łyżki cukru
- łyżeczka soli
- 50 gr drożdży świeżych

- kostka sera białego niekwaśnego
- 4 łyżki cukru waniliowego
- 1 jajko
- 4 łyżki mleka


- 1 jajko + trochę mleka do posmarowania

Składniki ciasta wymieszałam i zagniotłam ciasto, odstawiłam na godzinę. Kiedy wyrosło podzieliłam je na dwie części.
Ser biały rozgniotłam widelcem i wymieszałam z mlekiem, cukrem waniliowym i jajkiem.
Z większej (tak mniej więcej 2/3)zrobiłam bułeczki w ten sposób jak te jagodzianki. Wyszło mi 18 sztuk. Posmarowałam je jajkiem i wstawiłam do pieca 190 stopni bez termoobiegu - 25 minut, w międzyczasie zamieniałam blachy miejscami.
 Z mniejszej części ciasta uformowałam 5 bułek, posmarowałam jajkiem rozmieszanym z mlekiem i posypałam makiem, odstawiłam do wyrastania. Kiedy upiekły się bułki z serem, wrzuciłam bułki do pieca na jakieś 20 minut. 


KOTLETY MIELONE Z FETĄ

- 1 kg mieszanego mięsa mielonego
- jajko
- bułka tarta
- sól, pieprz, majeranek, zioła prowansalskie, chilli



- pół kostki fety
- oliwki czarne

Mięso wymieszałam z dodatkami, doprawiłam do smaku, formowałam płaskie kotlety, układałam na każdym pół plasterka fety i na niej 2 połówki oliwki.
Składałam kotlety na pół i sklejałam, obtaczałam w bułce tartej i usmażyłam na patelni grillowej.

Read more...

Weekendowo

>> wtorek, 22 lutego 2011

Weekendy u nas to prawie święto jedzenia, jest więcej czasu i siły na zrobienie czegoś pysznego no i więcej czasu na spokojne jedzenie. Poza tym przecież kalorie zjedzone w weekend się nie liczą, one sobie znikają, zjadamy je i nie ma śladu po nich ;)

Sobota była jeszcze "spokojna" ;) tylko na kolację była cykoria taka nie do końca niskokaloryczna :)
DUSZONA CYKORIA
- 2 cykorie
- 2 plasterki polędwicy drobiowej
- 1/3 sera błękitnego lazur
- łyżka oleju z pestek winogron

Cykorie umyłam i przekroiłam wzdłuż na połówki, obcięłam też końcówki głąbków, na patelni rozgrzałam łyżkę oleju, ułożyłam cykorie płaskimi stronami do dołu, chwilę podsmażyłam i przewróciłam na drugą stronę. Na patelnię wlałam trochę gorącej wody (tak z 1/3 szklanki), zmniejszyłam gaz na cykorie rozłożyłam polędwicę pokrojoną w paseczki i posypałam pokruszonym serem. Dusiłam pod przykryciem aż cykorie były miękkie a ser roztopiony. Wyjęłam delikatnie na talerz i oprószyłam świeżo zmielonym pieprzem. 

Za to niedziela, hmm, niedziela była dość tucząca :) na wczesny obiadek:

POLĘDWICZKA Z CEBULKĄ DUSZONĄ
- 1 polędwiczka wieprzowa
- 2 średnie cebule
- 1/4 szklanki wody (opcjonalnie)
- olej z pestek winogron
- sól, pieprz

Polędwiczkę myjemy, osuszamy i kroimy w ok 1,5 cm plastry, posypujemy świeżo mielonym pieprzem i odkładamy na chwilę. W tym czasie kroimy cebule w piórka, solimy i wrzucamy na rozgrzaną łyżkę oleju, dusimy na małym ogniu pod przykryciem, jeśli cebula usiłuje zacząć się przypalać można dodać trochę wody.
Na drugiej patelni rozgrzewamy kilka łyżek oleju, na mocno rozgrzany wykładamy plastry polędwiczki, smażymy z każdej strony po ok 1-2 minuty, taaak lubimy takie prawie że krwiste :) Polędwiczki podajemy pod pierzynką z duszonej cebulki. Ja mięsa nie soliłam wcale, jeśli ktoś bez soli się nie obejdzie to najlepiej solić na końcu już na talerzu.

A do polędwiczki podałam pyszne kremowe ziemniaczki utłuczone z masełkiem i mlekiem oraz pyszną surówkę, która posmakowała mi tak, że do pracy dziś zrobiłam taką samą.

SURÓWKA Z KAPUSTY PEKIŃSKIEJ
- pół kapusty pekińskiej
- spora marchewka
- 3/4 puszki kukurydzy
- kilka kawałków marynowanej papryki
- 1 sosik sałatkowy knorr + 3 łyżki oliwy z oliwek + 3 łyżki wody

Kapustę cieniutko kroimy, marchewkę ścieramy na dużych oczkach tarki, paprykę kroimy w paseczki, mieszamy wszystko z kukurydzą i polewamy sosem. Ja uwielbiam taką surówkę jak trochę postoi i kapusta z marchewką odpowiednio zmiękną :)

A na wieczorne odwiedziny znajomych coś na szybko:
TARTA Z JABŁKAMI I BEZĄ KOKOSOWĄ
+ 12 ROGALIKÓW :)
- 0,5 kg mąki pszennej krupczatki
- pół szklanki cukru 
- 4 całe jajka
- 3/4 kostki margaryny
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 jabłka 
- 2 łyżki cukru pudru
- 10 dag wiórków kokosowych

Mąkę posiekać z zimnym masłem, dodać same żółtka, pół szklanki cukru i proszek do pieczenia. Zagnieść ciasto - na początku będzie wyglądało jakby się nic z niego nie dało zrobić, nie poddawać się, gnieść dalej :) Po jedynych 10 czy może 15 minutach ciasto przypomina ciasto, pamiętamy w międzyczasie opanowujemy przekleństwa, w końcu gotujemy z miłością nie ze złością. ;)
Jabłka obieramy, kroimy na ćwiartki, wykrawamy gniazda nasienne, ćwiartki kroimy na plasterki.
Połowę ciasta wałkujemy na koło i wykładamy formę na tartę, na cieście rozkładamy plasterki jabłka, wstawiamy na 10 minut do pieca nagrzanego do 180 stopni. W tym czasie ubijamy pianę z białek i delikatnie mieszamy ją z cukrem pudrem i wiórkami kokosowymi (wsypujemy po trochu). Podpieczone ciasto chwilę studzimy i wykładamy na nie pianę, równo rozsmarowujemy i wstawiamy do pieca na kolejne 15-20 minut.
Pozostałą połowę ciasta wykorzystałam do zrobienia 12 rogalików z marmoladą z róży, ale można z niego zrobić oczywiście coś zupełnie innego, można je nawet zamrozić.

A w tygodniu gotuję, tylko jakoś tak mniej, teraz np w piecu siedzą kurze nogi na jutrzejszy obiadek, ale o tym już jutro, a ja idę na herbatkę. Miłego wieczoru.


Read more...

Leń pokonany? :)

>> piątek, 18 lutego 2011

Hmm no może nie do końca pokonany bo rozpisywać mi się nie chce, ale zmobilizowałam się do wrzucenia "aktualności" ;)
Wczoraj wieczorem upiekłam bułeczki, takie trochę razowe, dość płaskie, prostokątne, na mega kanapę do pracy :) Bułki robione kompletnie na oko, mąka pszenna, trochę żytniej razowej, drożdże, jajko jedno albo dwa, trochę masła i woda z mlekiem, przepis na bardzo podobne jest w TYM wpisie.
Tutaj bułeczki jeszcze przed upieczeniem, rozgniotłam je na jakiś 1 - 1,5 cm wysokości:
 A tu już kanapeczka przygotowana na drugie śniadanie do pracy :) Podgrzewam taką przez minutę w mikrofali i jest rewelacyjna.

 Obiad dziś jak to zwykle w tygodniu szybki i mało pracochłonny:

WSTĄŻKI ALLA CARBONARA
- pół opakowania kolorowych wstążek goliard
- 200 g boczku wędzonego 
- 1 malutka cebulka
- kubeczek śmietany (u mnie 18%)
- 2 jajka całe
- pieprz

Boczek pokroiłam w paseczki, przesmażyłam aż wytopił się tłuszczyk i wrzuciłam drobno posiekaną cebulkę, poddusiłam chwilę. Kiedy cebula była miękka dorzuciłam na patelnię makaron ugotowany al dente, przykryłam i zostawiłam na niedużym ogniu. W tym czasie wymieszałam śmietanę z jajkami i sporą ilością pieprzu. Wlałam na patelnię do makaronu i reszty i cały czas mieszałam aż sos się podgrzał, ale trzeba tutaj uważać sos nie może się zagotować!
Na salmonellę może nie umrę :)

I jeszcze nieodzowny składnik wszystkich posiłków - psi wyłudzacz, drugi czai się po drugiej stronie stołu :D

Read more...

Zaległości, zaległości...

>> środa, 16 lutego 2011

Powoli zwalczam lenia pisarskiego, dziś ogarnęłam zdjęcia i wrzucę kilka zaległych smakołyków. Poza tym zaczęłam znowu kupować pieczywo a nie piec, pora zrzucić trochę "zapasów" przed wiosną, a piekąc pochłaniałam chyba trochę za dużo ;)
Zaczniemy więc od dietetycznego "dukanowego" śniadanka, dieta co prawda od dawna jest już wspomnieniem ale zostało mi parę smaczków z których nie zamierzam rezygnować ;)


OTRĘBOWY "OMLET" Z SERKIEM WIEJSKIM


- 3 łyżki otrębów
- 2 jajka
- 1/4 szklanki mleka

Wszystko mieszamy i smażymy z obu stron na małym ogniu na suchej teflonowej patelni. Na wierzchu układamy serek wiejski wymieszamy z posiekanym  kawałkiem ogórka, rzodkiewką i plasterkiem wędliny drobiowej.

Później było już mniej dietetycznie - wieczór spędzałam ze znajomymi i obiecałam dostarczyć coś do pochrupania.

MINI PIZZE

- 400 g mąki pszennej
- 100 - 150 g mąki żytniej razowej typ 2000
- łyżeczka soli
- łyżka oliwy
- 3/4 szklanki ciepłej wody
- 50 g świeżych drożdży
- ulubione dodatki, u mnie: śmietana+boczek+cebulka, przecier pomidorowy+wędlinki+oliwki+ser żółty

Składniki na ciasto zagniotłam i odstawiłam na godzinę w ciepełko do wyrośnięcia. Po tym czasie podzieliłam je na 10 części, z każdej ugniotłam kulkę którą następnie rozpłaszczałam na placuszek, tworząc przy okazji lekko podniesiony rant. Obłożyłam dodatkami i wrzuciłam do pieca na 20 minut.

KRUCHE ROGALIKI Z DŻEMEM

- 500 g mąki pszennej krupczatki
- kostka margaryny
- 1/2 szklanki cukru
- 2 jajka
- marmolada z róży

Do miski przesiałam mąkę, dodałam posiekane masło i resztę składników (bez marmolady), zagniotłam szybko ciasto, odłożyłam je na pół godziny do lodówki. W tym czasie robiłam pizzę - nie jest to niezbędna część ;) 
Po wyjęciu z lodówki ciasto podzieliłam na dwie części i rozwałkowałam na koła, każde pokroiłam na 12 części (tak jak kroi się pizzę), na szerszy koniec każdego trójkąta nałożyć po łyżeczce marmolady, zwinąć i układać po 12 szt na blasze wyłożonej papierem. Wstawić do pieca nagrzanego do 200 stopni i piec 20-30 minut do lekkiego zrumienienia, moje spiekły się trochę za bardzo :) Upieczone rogaliki przełożyć do stygnięcia na kratkę i jeszcze ciepłe posypać cukrem pudrem. 

Read more...

Mam lenia

>> niedziela, 6 lutego 2011

Leń objawia się tym że nie chce mi się pisać, wcale a wcale więc tylko na szybko obiadek

ŁOSOŚ ZE SZPINAKIEM I GROSZKIEM W SOSIE SEROWYM

- 500 g łososia pokrojonego w dzwonka
- 500 g szpinaku w liściach mrożonego
- 250 g groszku w strączkach mrożonego
- 3 ząbki czosnku
- 1 duży serek topiony o wyrazistym smaku
- sól, pieprz, sok z cytryny, oliwa, zioła prowansalskie

Łososia lekko nacieramy oliwą, skrapiamy sokiem z cytryny, obsypujemy solą i świeżo mielonym pieprzem, odstawiamy na parę minut. Rozgrzewamy patelnię grillową i smażymy łososia na średnim ogniu przewracając od czasu do czasu.
Na drugiej patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy czosnek pokrojony jakkolwiek, chwilę smażymy i dorzucamy groszek i szpinak, smażymy aż wszystko będzie odpowiednio miękkie, doprawiamy do smaku.
W rondelku gotujemy kilka łyżek wody, wrzucamy pociapany serek topiony, gotujemy do rozpuszczenia na małym ogniu ciągle mieszając doprawimy ziołami prowansalskimi.

Ja podałam z bagietkami "smakowymi" własnej roboty

BAGIETKI
- ok 700 g mąki pszennej
- 1 jajko
- 3/4 szklanki wody
- 50 g drożdży
- łyżeczka soli
- 3 ząbki czosnku
- łyżka masła
- łyżka czerwonego pesto

Mąkę zagniatamy z jajkiem, wodą, drożdżami i solą, kiedy już ciasto będzie gładkie odkładamy do wyrośnięcia. Kiedy podwoi objętość dzielimy na 2 części i z każdej odkrajamy po 1/3. Do jednej 1/3 dodajemy masło wymieszane z rozgniecionym czosnkiem, do drugiej dodajemy pesto. Zagniatamy ewentualnie dodajemy trochę mąki, ciasto może zostać klejące.
Większe kawałki rozwałkowujemy na prostokąty, mniejsze wałkujemy na mniej - więcej prostokąty przez folię, kładziemy na większych plackach i wwałkowujemy lekko. Zwijamy ciasno w rulon, nacinamy z wierzchu i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach około 30 minut. 

To był obiad wczorajszy, który zresztą został jeszcze na dziś :) A dziś było jeszcze śniadanie mistrzów :)

Read more...

Lubię swoją zamrażarkę :)

>> wtorek, 1 lutego 2011

Dziś pracowałam w domu i teoretycznie mogłabym w międzyczasie zrobić obiad, ale wolałam sobie nie zawracać tym głowy, praca to praca a nie gotowanie obiadu w końcu ;) Więc wczoraj wieczorem zajrzałam do mojej kryjącej skarby zamrażarki, odgrzebałam pudełeczko mrożonego szpinaku w liściach i paczkę tartej cukinii, mrożone oczywiście przeze mnie latem a do tego kurzy cyc. A potem zaczęłam się zastanawiać co by tu z tego wykombinować, przyszedł mi do głowy makaron z cycem i szpinakiem. Hmm ale co z cukinią? I oczywiście wyszło coś innego niż być miało.

ZUPA CUKINIOWA

- 2 - 3 garści mrożonej tartej cukinii
- 1 l wody
- pierś kurczaka (połówka)
- kostka rosołowa
- 2 garsteczki ryżu

Wodę gotujemy wrzucamy kostkę rosołową i nie do końca rozmrożony cyc w całości, nie mrożony też może być :) Kiedy już mięso da się dobrze dziugnąć widelcem wyciągamy je, a do garnka wrzucamy cukinię i ryż. Mięsko kroimy w kawałki i dodajemy do zupy, gotujemy kilka minut i wyłączamy, zostawiając do następnego dnia. Ryż sam sobie dojdzie. Oczywiście jak ma być na zaraz to gotujemy do miękkości ryżu.

MAKARON Z BOCZKIEM I SZPINAKIEM (2 porcje)

- 6 gniazdek wstążek (u mnie Malmy)
- 200 g boczku wędzonego
- liście szpinaku mrożone (tak na oko ze 2 szklanki by były jakbym szklankami mierzyła)
- 200 ml śmietany
- 2 ząbki czosnku
- sól i pieprz

Makaron gotujemy jak zawsze. W międzyczasie na suchej patelni podsmażamy boczek pokrojony w kosteczkę, kiedy już się zrumieni i trochę wytopi dorzucamy posiekane jakkolwiek ząbki czosnku i szpinak. Smażymy aż odparuje większość wody którą puści szpinak, dodajemy śmietanę, sól i pieprz. Mieszamy aż sos się zagotuje, wrzucamy odcedzony makaron i wyłączamy gaz. Gotowe :)

Obiad jadłam na raty, bo jako że w domu to mogłam sobie zjeść kiedy chcę :) I tak zaraz po zupce naszło mnie na coś słodkiego, a pamiętając ostatnią rozmowę z Kaś zrobiłam coś słodkiego, chrupiącego i ciepłego czyli deser doskonały.

CRUMBLE Z JABŁKAMI (2 porcje)

- średnie jabłko
- łyżeczka cukru
- cynamon
- kilka rodzynek
- kruszonka (2 łychy mąki, 1 cukru i 1 masła)
Jabłko obieramy i kroimy w kostkę, wkładamy do 2 foremek, dodajemy rodzynki i posypujemy cukrem i cynamonem. Kruszymy na to kruszonkę. Ja piekłam 20 minut w takim opiekaczu z grzałką u góry. Na tak małą ilość nie opłacało się piekarnika uruchamiać.

Read more...

Baby górą

>> poniedziałek, 31 stycznia 2011

W niedzielny wieczór powstała bardzo urodziwa baba, w sam raz na poniedziałkowy obiad do pracy i nie tylko.

BABA ZIEMNIACZANA Z MIĘSKIEM

- 1 kg ziemniaków
- 1 średnia cebula
- 2 łyżki mąki
- 500 g mięsa mielonego
- 2 jajka
- sól, pieprz, majeranek, ostra papryka
- 1 marudna siostra (może być brat jeśli ktoś posiada) :)

Ziemniaki obieramy i trzemy na małych oczkach tarki uważając na palce :) razem z nimi ścieramy cebulę. Jeśli puszczą za dużo wody odciskamy ją, masa nie może być zbyt mokra. Dodajemy 1 jajko, mąkę, sól, pieprz i majeranek.
Marudną siostrę zatrudniamy do wymieszania i przyprawienia mięsa (jajko, sól, pieprz, majeranek, ostra papryka).
Formę na babkę, taką z kominkiem smarujemy olejem i wkładamy do niej połowę masy ziemniaczanej, na nią wykładamy mięso, na mięso resztę ziemniorków. Pieczemy godzinę w 200 stopniach.

Do babki idealnie pasuje sos pieczarkowy, mój z braku pieczarek był z torebki.

Babka ma jedną zasadniczą wadę - podejrzanie szybko znika :)

Read more...

Niedzielne słodkości

>> niedziela, 30 stycznia 2011

Zaraz dziś zabieram się za podobne do wczorajszych bułki tylko z oliwą zamiast masła i oliwkami, a posypię ziołami, o! Zioła nie odpadną :)
Ale od rana nie leniuchowałam, o nie zdążyły już powstać pseudo bounty, ze względu na pewnego pana który uwielbia te prawdziwe :) Przepisu szukałam w necie ale każdy wymagał kremówki, cóż, kremówki nie posiadałam a do sklepu mi nie po drodze, zresztą kremówka to prawie jak mleko przecież jest no ;)
Oryginalny przepis tu a poniżej mój ze zmianami:)

DOMOWE BOUNTY

- 200 g wiórków kokosowych
- 100 ml mleka
- 70 g cukru pudru
- 70 g masła
- 1 czekolada mleczna + trochę mleka

Do rondelka wlałam mleko i wsypałam wiórki, podgrzewałam na małym ogniu, mieszając bez przerwy aż całe mleko gdzieś zginęło :) co trwa chwilę, dodałam masło i bez przerwy mieszałam podnosząc co jakiś czas rondelek, aż całe masło się roztopi a nic się nie przypali. Przerzuciłam masę do miski i dodałam cukier, dokładnie wymieszałam. Absolutnie nic nie udało by się z tej masy ulepić, więc wyłożyłam małą blaszkę (jakieś 20x20cm) papierem do pieczenia rozsmarowałam masę, przykryłam papierem, obciążyłam dwoma położonymi kartonami mleka i wstawiłam do lodówki.
Po jakiejś godzinie wyjęłam pięknie ściśniętą masę pokroiłam w kwadraciki, w planie były kulki tudzież inne kształty ale kwadraciki najbardziej przypadły mi do gustu i zanurzałam w roztopionej czekoladzie z odrobiną mleka. 
kwadracik utopiony w czekoladzie
Odkładałam na kratkę do zastygnięcia. Ja czekoladę topiłam w maszynce do czekoladowego fondue ale oczywiście można to robić w miseczce w kąpieli wodnej, w mikrofali lub jakimkolwiek innym skutecznym sposobem ;)
Batoniki są rewelacyjne i baaaardzo podobne w smaku do oryginałów, jak widać zamiana kremówki na mleko nie szkodzi a chociaż trochę ogranicza kaloryczność. Moim zdaniem też lepiej wiórki podgotować niż mieszać je "surowe" z gorącym mlekiem, takie podgrzane są chyba smaczniejsze i na pewno bardziej miękkie.

Read more...

Sobotnio

Sprzątając znalazłam formę na małą babkę, postanowiłam pokombinować i jakoś ją wykorzystać, ciasto robiłam na oko i zrobiło się go niechcący jakoś za dużo :) więc powstały da ciasta:

BABKA RABARBAROWA I CIASTO TRUSKAWKOWE
Ciasto:
- 2 szklanki mąki pszennej
- 3 jajka
- 1 szklanka cukru
- 1 szklanka mleka
- 3/4 szklanki oleju
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Dodatki:
- Rabarbar zamrożony latem tak na oko ze 2 garstki chyba + cukier do smaku
- dżem truskawkowy najlepiej domowy
- masło do foremek
- sezam do posypania
- migdały

Rabarbar udusiłam z odrobiną wody i posłodziłam do smaku (rabarbar powinien być dość drobno pokrojony).
Ubiłam pianę z białek, resztę składników ciasta zmiksowałam i potem delikatnie domieszałam pianę.
Małą foremkę babkową posmarowałam dokładnie masłem i posypałam sezamem, na dno wrzuciłam  rabarbar a na niego wylałam ciasto (mniej więcej połowę).
Małą kwadratową foremkę posmarowałam masłem i wylałam resztę ciasta, ułożyłam na nim kleksy z dżemu (jakieś 9x1 łyżka).
Zapakowałam do pieca na 50 minut początkowo 160 stopni, po pół godzinie 180 stopni, bez termoobiegu. Przestudziłam i wyrzuciłam "do góry nogami" obydwa ciasta, babka miała być taka od początku, a okazało się że dżem w placku spłynął na dno tworząc smakowitą polewę :) Posypałam więc ciasta posiekanymi migdałami.
że niby mezzaluna jest do siekania ziół, phi ja mam swoje zdanie :)
Skończyły się też bułki, tzn jakieś 2 są w zamrażarce ale miałam ochotę na coś innego. Koleżanka podesłała mi któregoś dnia przepis na bułki z boczkiem i cebulką, hmm smakowite, tylko przepis oczywiście gdzieś zaginął, jest zapisany w linkach do wykorzystania, tylko nie bardzo pamiętam gdzie :)
Powstały więc bułki "na oko" :)

BUŁKI Z BOCZKIEM I CEBULĄ

- 2,5 szklanki mąki pszennej
- 1 jajko
- 0,5 szklanki wody
- łyżeczka soli
- 3 łyżki roztopionego masła
-50 g drożdży
- 1 mała cebula
- 10 - 15 dag boczku wędzonego nieparzonego

Boczek i cebulę drobniutko posiekałam, wrzuciłam na patelnię i dusiłam aż cebula była szklista i miękka.
Z wody, drożdży i łyżeczki mąki zrobiłam zaczyn i odstawiłam w ciepełko.

Kiedy zaczyn raczył ruszyć dodałam resztę składników na początki 2 szklanki mąki, zagniotłam dość luźne i lepiące ciasto, dodałam boczek z cebulą i resztę mąki, ostawiłam w ciepełko aż podwoiło objętość.
Uformowałam bułki (7 szt), ułożyłam na blasze, posmarowałam oliwą i posypałam kminkiem co było bezsensowne bo kminek nie wiedzieć czemu odpadł po upieczeniu :). Wstawiłam do pieca na 25 minut w 180 stopni.


Read more...

Bułeczkomania i naleśniki

>> środa, 26 stycznia 2011

No cóż chyba pora to przyznać wpadłam w nałóg - nazwałam go bułeczkomanią :) od chyba 2 tygodni nie kupiłam żadnego pieczywa, jemy to co upiekę, a piekę co 2 - 3 dni, wystarcza akurat, część świeżo upieczonych wystudzony bułeczek pakuję w torebkę i do zamrażarki, po rozmrożeniu są świeżutkie, nawet nie trzeba ich podpiekać. Nawet mam już mało pracochłonny wręcz leniwy sposób ich robienia, tak upiekłam je i w poniedziałek i dziś.

Bułeczki pszenno - żytnie
Bułki jeszcze w piekarniku po ok 20 minutach pieczenia
- ok 500 g mąki pszennej
- ok 150 - 200 g mąki żytniej razowej typ 2000
- 2 jajka (albo i jedno:))
- ćwierć kostki bardzo miękkiego masła
- szklanka wody wymieszanej z mlekiem
- pół kostki drożdży
- łyżeczka soli
- 3-4 łyżki cukru

Poprzedniego dnia wieczorem mieszam wszystkie składniki (wodę z mlekiem dolewam na samym końcu, żeby nie wlać za dużo) zagniatam ciasto, takie z mąką razową jest dość lepkie, ale nie należy dosypywać za dużo mąki bo wyjdą nam kamienie nie bułki :) Kiedy tylko w miarę odchodzi od ręki i miski przykrywam je i wstawiam do lodówki na noc.
Rano ciasto dostaje z pięści, szybko je zagniatam i znów do lodówki.
Po powrocie z pracy wyjmuję je, odstawiam na trochę żeby się ogrzało i formuję bułki - mi wychodzi 9 szt, układam na blasze i odstawiam do podrośnięcia. Kiedy już się ruszą smaruję mlekiem, obsypuję makiem 
i sezamem i wstawiam do piekarnika. Środkowy poziom, grzanie góra dół bez termoobiegu, 180 stopni, 30 minut.

I gotowe, miękkie, lekko słodkawe długo świeże bułeczki :)

Dziś też zrobiłam na obiad jedne z naszych ulubionych naleśników - prawie meksykańskie, zazwyczaj używam do nich mięsa mielonego, ale akurat wczoraj rozmroziłam cyc i dopiero dziś naszło mnie na naleśniki.

Naleśniki prawie meksykańskie
- 1 średnia pierś kurczaka
- puszka czerwonej fasoli
- puszka kukurydzy
- słoiczek przecieru pomidorowego / puszka pomidorów
- pół słoiczka koncentratu pomidorowego
- sól, pieprz, chilli, papryka słodka
- oliwa

Pierś pokroiłam na kawałki i zamarynowałam w oliwie z przyprawami, odstawiłam na noc co oczywiście konieczne nie jest, ale przyda się chociaż z pół godzinki. Na patelni rozgrzałam oliwę i wrzuciłam pierś, chwilę podsmażyłam i dodałam kukurydzę, opłukaną fasolę, przecier i koncentrat pomidorowy oraz przyprawy. Dusiłam pod przykryciem kilka minut, potem odkryłam i dusiłam jeszcze około 20 minut - aż odparowała zbędna woda i zrobił się gęsty sos, spróbowałam i przyprawiłam do smaku. Może być koniecznie dodanie odrobiny cukru, ja używałam przecieru własnej roboty więc cukier nie był potrzebny.
Kiedy trochę przestygło zapakowałam farsz do naleśników - nakładałam na jedną połowę i zwijałam w rulonik, chwilę podgrzałam na patelni.
Jeśli zaś chodzi o same naleśniki to robię je zupełnie na oko i co do ilości to jestem pewna tylko jajek - 
były 2 :) Taka ilość farszu powinna wystarczyć na ok 8 naleśników średnicy 30 cm.

Read more...
Durszlak.pl gotowanie

  © Blogger template Simple n' Sweet by Ourblogtemplates.com 2009

Back to TOP